Wywieś flagę

Wywieś flagę

…i pokaż przywiązanie do kultury łacińskiej. Od dwóch lat mamy święto narodowe, którego na dobrą sprawę nie było kiedy zamanifestować. Co prawda 14 kwietnia nie jest dniem wolnym od pracy, ale nie jest też dniem wolnym od refleksji. A tą powinniśmy sięgnąć 1055 lat wstecz, do Wielkiej Soboty roku 966.

W „Roczniku kapitulnym krakowskim” przy roku 966 zapisane zostało tylko krótkie zdanie „Mesco dux Poloniae baptizatur”, czyli, że „Mieszko książę Polski został ochrzczony”. Ten wpis został oczywiście dokonany później i nie znamy żadnej dodatkowej okoliczności z najważniejszego wydarzenia w historii polskiej państwowości.

„W dobie kruszenia podstaw, na których zbudowany jest nasz byt narodowy i państwowy, w dobie niepewności i obawy o naszą przyszłość, o jutro naszych dzieci, powinniśmy pamiętać o rocznicy Chrztu Polski. Niech dzień 14 kwietnia stanie się okazją do zadumy i refleksji nad odpowiedzialnością za naszą przyszłość. Niech odwaga i dalekowzroczność Mieszka I będzie inspiracją dla naszych polityków” – słowa te zostały wyjęte z uzasadnienia do projektu ustawy powołującej nowe święto państwowe. To było zaledwie dwa lata temu. I nie warto nawet pytać polityków, czy wzięli sobie te słowa do serca, bo naród już dawno przestał się na polityków oglądać. Pozostaje robić swoje i nie zapominać o fladze, bo ten gest wiele znaczy.

Chrzest plemiennego wodza Polan znaczył dla nas dużo więcej, niż np. obalenie Muru Berlińskiego w czasach obecnych. Mieszko miał dość wojen z zachodnimi sąsiadami i wywyższania się książąt tak zza Odry, jak i zza Karpat. Jedną decyzją stał się pomazańcem bożym równym innym władcom. Wszystkie daty z tym wydarzeniem związane są umowne. Wiadomo, że wpływ na Mieszka miała nie tylko polityczna kalkulacja i układy z Bolesławem Okrutnikiem, ale i córka tegoż, czeska księżniczka Dobrawa, która miała księcia Polan w nowej wierze utwierdzać. Kronikarze nie klękają na kolana przed urodą Dobrawy, ale Mieszkowi musiała się podobać, skoro dla dopiero poznanej narzeczonej odprawił siedem konkubin z czasów pogańskiej kawalerki. Jeżeli chodzi o datę samego chrztu Mieszka, to została ona przyjęta za prof. Jerzym Dowiatem, który doszedł, że wydarzyło się to w Wielką Sobotę na cztery lata przed millenium narodzin Chrystusa. Później wystarczyło już tylko sprawdzić, że wigilia Wielkiej Nocy roku 966 wypadała 14 kwietnia i wszystko było jasne. Może poza tym, kim byli rodzice chrzestni Mieszka oraz kto i gdzie go chrzcił? Możliwe, że kiedyś komuś uda się na te pytania odpowiedzieć, a póki co cieszmy się Świętem Chrztu Polski i choćby tym jednym zdaniem zapisanym po łacinie w Kronice kapituły Krakowskiej. Zwłaszcza, że przychodzi nam świętować „w dobie kruszenia podstaw bytu państwowego i narodowego’.

jc

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments