O języku (w) pandemii – debata z okazji Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego

Pandemia wpłynęła na wszystkie obszary naszego życia, w tym na język.  Najlepiej świadczy o tym wygrana słowa „koronawirus” w plebiscycie na Słowo Roku 2020. Dlatego, z okazji obchodzonego 21 lutego Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego, w Pałacu Prezydenckim odbyła się debata ze zdalnym udziałem tegorocznych maturzystów. 

Gośćmi Pierwszej Damy były dr Magdalena Wanot-Miśtura z Instytutu Języka Polskiego Wydziału Polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim oraz redaktor Agnieszka Kunikowska.  Prowadzi ona w Programie I Polskiego Radia cykliczne audycje o języku. Dyskutowano o językowym odzwierciedleniu rzeczywistości oraz budowaniu i umacnianiu wspólnoty komunikacyjnej. Również w jej wirtualnym aspekcie, który ze względu na pojawienie się Covid-19 stał się naszą codziennością.

Zmiany językowe oceniali także przedstawiciele młodego pokolenia: licealiści z Salezjańskiego Liceum Ogólnokształcącego im. Henryka Sienkiewicza w Sokołowie Podlaskim.

Podczas debaty poruszono temat nowych słów i wyrażeń, które pojawiły się w czasie pandemii. Rozmawiano o tym, w jaki sposób język pomaga nam uporać się z nową rzeczywistością i ją tłumaczyć, a także o właściwym doborze słownictwa podczas tegorocznego egzaminu maturalnego.

Dobrym punktem wyjścia do rozmowy o języku stały się wyrażenia “nowa rzeczywistość” oraz “formuła hybrydowa”. Język pomaga nam dostosować się do rzeczywistości, nazwać ją i oswoić. Mamy więc nauczanie hybrydowe i spotkania hybrydowe.

W powszechnym użytku są także anglicyzmy – np. lockdown i home office. Tego zjawiska już nie zatrzymamy, warto jednak, o lie to możliwe, zastosować polski odpowiednik. Istnieje bowiem zagrożenie, że starsi ludzie mogą nie rozumieć języka młodego pokolenia. Dlatego duża w tym rola mediów, by tłumaczyć nowy język i nowy świat starszym ludziom.

Ciekawym zjawiskiem jest to, że do mowy potocznej powróciło sporo archaizmów – np. medyk, zaraza oraz ozdrowieniec. Są przeciwwagą dla anglicyzmów. To “ekstraordynaryjna” sytuacja – nie wystarcza nam więc już określenie niezwykła, wyjątkowa, czy nadzwyczajna. Sięgamy po dawno nieużywane słowo – ekstraordynaryjna.

Pojawiło się wiele nowych słów, zwłaszcza złożeń typu koronabiznes, a że kreują je media, zyskują dużą popularność. Mamy zatem w powszechnym użyciu neologizmy koronaferie, koronaurlop, koronalekcje…

Rada dla maturzystów – nie bójcie się używać języka. Nawet hybrydy językowe typu koronalekcje czy koronaparty, o ile jest to uzasadnione kontekstem, mogą pojawić się w pracach pisemnych. Nie będzie to uznane za błąd językowy.

Podczas debaty padło też pytanie o przyszłość języka.

Życzmy sobie, by słowa pandemia, koronawirus, covid, kwarantanna jak najszybciej odeszły w zapomnienie i pozostały jedynie w słownikach, jako pewne odzwierciedlenie rzeczywistości. Zdaniem językoznawców jednak, niezwykle popularne teraz słowo “zdalne”, raczej zostanie z nami na dłużej.

Zachęcamy do obejrzenia debaty!

https://www.prezydent.pl/pierwsza-dama/aktywnosc/art,853,o-jezyku-w-pandemii.html

Źródło: Oficjalna strona Prezydenta RP PREZYDENT.PL 

Oprac: Malgo La

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments