Ależ nam smaku narobiły!

2
316

Nasze gospodynie na podium. Aż trzy Koła Gospodyń Wiejskich z wideł Wisły i Sanu znalazły się wśród laureatów ostatniego konkursu „Polska Wieś Smakuje” organizowanego przez Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi. Co tu mówić, ślina cieknie przy samym czytaniu werdyktu konkursowego jury, a co dopiero przy smakowaniu…

„Polska Wieś Smakuje” to jeden z najbardziej znanych u nas i najstarszych konkursów kulinarnych. Organizator rokrocznie kieruje go do KGW i indywidualnych rolników, by nie rzec rolniczek. Konkurs ma zadanie wydobyć na światło dzienne tradycyjne dla danego regionu potrawy, a przez ich promocję pomóc lokalnych kucharzom(kom) w zarabianiu. M.in. dlatego jurorzy, poza oczywiście walorami smakowymi potrawy, cenią sobie jej historię i popularność w regionie. Startujący muszą się więc nie tylko nagotować, ale i napisać, bo czym sposób wykonania potrawy ciekawszy, tym ma większe ona szanse. Czytajcie drodzy czytelnicy te przepisy, bo przy nich i Ćwierczakiewiczowa by rumieńcem zapłonęła.

W ostatniej edycji konkursu zgłoszonych zostało 330 przepisów, które podzielono na 5 kategorii. Jedną z nich była kategoria „Potrawy jarskie”, prawie opanowana przez pierogi. Zwyciężyły pierogi z kaszą gryczaną i grzybami, ale na trzecim miejscu znalazły się „Przędzelskie kaszaki”, czyli pierogi z kaszą jaglaną, zgłoszone przez KGW „Przędzelanki” w Przędzelu (gm. Rudnik n. Sanem). Pierogi z Ziemi Niżańskiej wyprzedził stary wypiek z Ziemi Świetokrzyskiej. Panie z KGW w Postronnej (gm. Koprzywnica) zgłosiły do konkursu „Burocorza”. To wypiek już wpisany na listę produktów regionalnych. To pieczone ciasto drożdżowe z burakiem cukrowym. Powstaje coś na wzór małego chlebka. Najlepiej urwać jeszcze ciepły jego kawałek i zjeść popijając mlekiem. Niebo na języku.

Trzeci nasz laureat to jedno z najmłodszych KGW w Polsce. Panie z Iwanisk zebrały siły zaledwie dwa lata temu i już szturmują poważne konkursy. Tym razem wystartowały w kategorii „Potrawy świąteczne” z przepisem na „Świąteczny bigos z babcinych zapisów” i od razu zajęły drugie miejsce. Co w bigosie jest, każdy wie. Również i to, że nie ma świąt bez tej mieszaniny wszystkiego, co gospodyni ma w zasięgu ręki. Ten z Iwanisk jedliśmy kiedyś na Zamku Krzyżtopór i nie dziwimy się jurorom. To nie tylko palce lizać, ale i talerze wylizywać przystoi.

jc

guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Boguś
Boguś
7 dni temu

Ale bym se pojadł takiego bigosu, ale baba mi dietę narzuciła!